niedziela, 7 lutego 2010

Będziesz

...za łaską Boga jestem tym, czym jestem... Za rzadko przypominam sobie tę prawdę. Widzę swoją grzeszność - Bogu dzięki - ale zapominam, że to nie wszystko w moim życiu. Staję w obliczu Boga onieśmielony, a nie raz zdruzgotany (jak mój święty Patron w dzisiejszej Ewangelii) i zapominam, że Bóg ma dla mnie plan, stokroć/tysiąckroć lepszy, niż ja sam mógłbym wymyślić.
będziesz - to krótkie słowo odnoszące się do przyszłości daje nadzieję, pokazuje drogę, zachęca do wysiłku. Bóg ze mnie nie zrezygnował, więc i ja nie powinienem rezygnować ze siebie! Nawet gdy widzę, że jestem mężem o nieczystych wargach. Bóg jest zainteresowany mną i zna dobrze moją historię. To ona jest cząstką tej historii,która sprawiła, że Chrystus umarł - zgodnie z Pismem - za nasze grzechy, że został pogrzebany, że zmartwychwstał trzeciego dnia - dla mnie, dla nas, dla wszystkich... abyśmy mogli być!
Nie wiem, co przygotował dla mnie Bóg. Nie wiem, gdzie w przyszłości będę "rybakiem ludzi". Wierzę, znowu wierzę, że Bóg to wie. I to mi wystarczy!

piątek, 5 lutego 2010

Rozdwojenie (jaźni?)

Ilekroć go posłyszał, odczuwał duży niepokój, a przecież chętnie go słuchał. Tia... I skąd my to znamy. Ileż to razy przeżywałem dokładnie to samo: Słowo mnie zachwycało, wciągało, radowało (!), by zaraz napełnić niepokojem - że "niemożliwe", że "nie dla mnie", że "rusza sumienie". I niestety zbyt często "zabijałem proroka" - w sobie i wokół siebie. Marnowałem okazję, by raz na zawsze oderwać się od zła. Bo przecież o nie właśnie chodziło. Nawet niewinne pytanie mogło doprowadzić do tragedii, a co dopiero dialog w jaki się z nim wdawałem tyle razy. I ostatecznie to i tak ja przegrywałem...
A nau(cz)ka? Nie ma co składać winy na wyimaginowaną chorobę. Diagnoza jest jasna - wszystko robię na własną rękę a jęczę tylko, gdy już sam sobie nie daję rady. Mały i głupiutki jak dzieciak w piaskownicy.
A jednak... widzę w tym nadzieję: przecież krew męczenników to tylko odrobinka z Krwi, która popłynęła dla MOJEGO Zbawienia. Ona leczy także z rozdwojenia (jaźni?).
***
Jeszcze tylko jeden egzamin i Polska na kilka dni... Jakieś to niewiarygodne. A jednak.